Tuning to nic innego jak strojenie instrumentu. W naszym wypadku instrumentem jest samochód. Dla wielu osób, efekty przeróbek, którym poddawane jest auto, są dużym rozczarowaniem, a to dlatego, że ich pracę nad tzw. "tuningiem" np. silnika można porównać do postawienia szczerozłotego wazonu z kryształowymi kwiatami na fortepianie. Jest drogi i (być może) piękny, ale fortepian będzie brzmiał fatalnie.

Zanim przejdziecie dalej, prosimy o zwrócenie uwagi na jedną rzecz. Informacje zawarte poniżej są właściwie pożyteczne jedynie dla osób zamierzających budować samochód do sportu wyczynowego. I tylko wyczynowego.

Co więc z poradami dla osób chcących poprawić osiągi swoich bolidów? Rada jest jedna. Jeżeli chcecie mieć szybszy samochód, najprostszym rozwiązaniem jest kupienie czegoś z większym silnikiem. Wydawanie kilku lub nawet kilkunastu tysięcy złotych na to, żeby samochód przyspieszał o 2 sekundy szybciej do przysłowiowej setki ma wtedy tylko sens, kiedy ze względów regulaminowych nie można zastosować większej pojemności. Przykład: Golf IV 1.4 (1998) kosztuje ok. 34 tys. zł, a GTI 37 000zł! (Im starszy model tym mniejsza różnica cenowa) Różnica 0-100km/h to pewnie ok. 3 sekund. Nie łatwiej więc podjąć decyzję jak szybko ruszamy ze świateł zanim kupimy samochód?

Zanim więc zadzwonicie lub wyślecie maila z zapytaniem "co macie zrobić ze swoim samochodem" prosimy o przeczytanie interesujących Was działów.